EDIT: Dla zainteresowanych :) Założyłam ostatnio konto na Wattpadzie i doszłam do wniosku, że tam też będę publikować swoje opowiadania :) Jeśli macie tam konta to zapraszam! Link do mojego - http://wattpad.com/Real_Paradiise :)
Boże nareszcie dodaje ten rozdział. Strasznie Was wszystkich przepraszam. Mam nadzieje, że następny nie będzie już musieli tyle czekać. Jedynym powodem mojej obsuwy jest (jak zwykle zresztą) nauka. Jak pewnie wiecie z własnych doświadczeń, nauczyciele kochają na koniec roku rzucać się z klasówkami kiedy tylko mogą. Moi chyba są w tym mistrzami. Jednak z moich obserwacji mam jeszcze cień szansy na pasek, więc trzeba walczyć :) Poza tym zaczęłam też kurs na prawko, więc prawie całe dnie jestem poza domem. Nie martwcie się dam Wam wcześniej znać, zanim wsiądę za kółko. Bo znając moje umiejętności to coś tak odwale, że karambol rozprzestrzeni się na cały kraj ;p
Boże nareszcie dodaje ten rozdział. Strasznie Was wszystkich przepraszam. Mam nadzieje, że następny nie będzie już musieli tyle czekać. Jedynym powodem mojej obsuwy jest (jak zwykle zresztą) nauka. Jak pewnie wiecie z własnych doświadczeń, nauczyciele kochają na koniec roku rzucać się z klasówkami kiedy tylko mogą. Moi chyba są w tym mistrzami. Jednak z moich obserwacji mam jeszcze cień szansy na pasek, więc trzeba walczyć :) Poza tym zaczęłam też kurs na prawko, więc prawie całe dnie jestem poza domem. Nie martwcie się dam Wam wcześniej znać, zanim wsiądę za kółko. Bo znając moje umiejętności to coś tak odwale, że karambol rozprzestrzeni się na cały kraj ;p
Zarwałam wczorajszą nockę żeby wreszcie napisać ten rozdział i mam nadzieje, ze nie ma w nim wielu błędów. Liczę, że podzielicie się ze mną swoimi opiniami, bo pod ostatnim rozdziałem miło mnie zaskoczyliście ich ilością. Mam tylko nadzieje, ze to się nie zmieni, bo dajecie mi ogromną motywacje do dalszego pisania! Miłej lektury i trzymajcie się kochani! :*
PS. Jeśli chodzi o Wasze opowiadania, które czytam to za chwilę postaram się je nadrobić i skomentować :*
PS. Jeśli chodzi o Wasze opowiadania, które czytam to za chwilę postaram się je nadrobić i skomentować :*
Muzyka.
‘We live, as we dream – alone.’
Nie wiedziała czemu czuła rosnącą w sobie
złość w kierunku Natalie. Fakt, że dziewczyna zaprosiła Zayna do stolika
sprawił, że jej wszystkie mięśnie się spięły i przestała wykonywać jakiekolwiek
ruchy. Sama sytuacja, że musiała jeść w czyimś towarzystwie przyprawiał ją o
dreszcze. Wolała to robić w osamotnieniu na swoim kuchennym parapecie. Jednak
musiała o nim zapomnieć. Czasem zastanawiała się czy w ogóle tam jeszcze
usiądzie…
Czuła się przy
nich, jak jakiś kamień i wpatrywała się w swoje ręce pod stołem. Odchyliła
lekko rękaw bluzy i przejechała palcem po bliznach. Miała dziwną potrzebę
przejechania po swojej bladej skórze zimnym ostrzem żyletki. Nie wiedziała
tylko jak, a już nawet dlaczego…
W pewnej chwili
poczuła się obserwowana. Spojrzała na osoby siedzące przy swoim stoliku i
stwierdziła, że to nie ich uwagę przykuła jej osoba. Mimo to dalej miała dziwne
uczucie, że ktoś śledzi każdy jej ruch. Założyła jeden z kosmyków swoich rudych
włosów za ucho i niepewnie rozejrzała się po pomieszczeniu. Atmosfera w
stołówce była dosyć dziwna i czuć było tę niezręczność między ludźmi. Każdy
jadł z kimś, ale wydawał się cholernie osamotniony. Ona czuła się podobnie.
Kiedy tak śledziła
wzrokiem kolejne osoby w pomieszczeniu, zauważyła jak Jessica wpatruję się
prosto w nią. Zamurowało ją to i szybko odwróciła swój wzrok. Jej długie włosy
zakryły jej twarz i wraz z nią wszelkie oznaki słabości. Spojrzała ponownie na
blondynkę, ale ukryta za swoimi włosami. Dziewczyna wpatrywała się w Holly
nieprzerwanie i na jej twarzy pojawił się zadowolony uśmiech. Zielonooka
próbowała jakoś zignorować niekomfortowe zainteresowanie Forest i skupiła się
na osobach siedzących z nią przy stole.
Natalie rozmawiała
z Jackiem, który wydawał jej się dosyć spokojnym chłopakiem. Jego wyraźne rysy
twarzy powodowały, że zapadał w pamięć, ale musiała przyznać sama przed sobą,
że to nie jego twarz pamiętała najbardziej. Siedzący obok bruneta Zayn
konsumował w ciszy swój serek i nie zwracał uwagi na nic w około. Holly
analizowała każdy najmniejszy milimetr jego twarzy. Od niezwykle zarysowanych
kości policzkowych, przez kilkudniowy zarost, aż po niezwykle różowe usta.
Jeszcze nigdy nie przyglądała się nikomu z takim spokojem. Nie czuła strachu,
że zostanie przyłapana. Zaskakując samą siebie, musiała przyznać, że
zastanawiała się jak zareaguje chłopak, gdy ją przyłapie. Jednak po chwili
odrzuciła te nowe, obce uczucie i wstała od stolika. Bała się tych nieznanych emocji.
Szepnęła ciche ‘Do widzenia’ i ruszyła do okienka, gdzie wszyscy
odkładali swoje tace z brudnymi naczyniami.
Odstawiając swoją w
wyznaczonym miejscu, poczuła czyjąś obecność obok siebie. Odwróciła się
nieznacznie i jej oczom ukazała się Jessica. Blondynka wpatrywała się perfidnie
w Holly i czekała na jakąś jej reakcję. Ciało Dawson całe się spięło, a w jej
gardle pojawiła się ogromna gula. Stała nieruchomo i skupiła swój wzrok na
koszulce Forest, by tylko nie spuszczać wzroku. Czarny T-shirt nie posiadał
żadnych wzorów, co tylko utrudniało zadanie. Cisza między nimi była dla Holly
cholernie krępująca, jednak blondynka jak na zawołanie zabrała głos:
- Jak tam ci się
podoba w ośrodku, nowa? – zaakcentowała wyraźnie ostatnio słowo, co
sprawiło tylko, że rudowłosa jeszcze bardziej poczuła się obca i odrzucona
przez otoczenie. Przez chwilę Dawson zastanawiała się nad odpowiedzią, ale z
każdą kolejną sekundą dochodziła do wniosku, że cokolwiek powie straci
najmniejszy sens, gdy tylko opuści jej usta. – Co odebrało ci mowę? – Jessica
nie odpuszczała i coraz bardziej się niecierpliwiła.
- Zostaw ją! –
usłyszała pewny głos Zayna za plecami dziewczyny i poczuła dziwną, rosnącą w sobie
ulgę.
- Tylko rozmawiamy
– zapewniła blondynka ze sztucznym uśmiechem.
- Nie widzę, żeby
Holly miała ochotę z tobą rozmawiać – nie poddawał się i stanął obok dziewczyn.
Odłożył przy okazji swoją tacę po posiłku, robiąc przy tym sporo hałasu.
Chłopak czuł rosnącą w sobie złość.
- Oczywiście –
Jessica odpowiedziała z ironią i pochyliła się w stronę Holly. – Jeszcze z tobą
nie skończyłam – rudowłosa usłyszała szept przy swoim uchu i blondynka odeszła
kierując się do wyjścia.
Holly spięła się na
jej słowa i zaczęła zastanawiać się, czego może się spodziewać po Forest. Dziewczyna
wydawała jej się kompletnie nieprzewidywalna i zdolna do wszystkiego, a to
przerażało ją jeszcze bardziej.
- Holly! – jej uwagę
przykuł Mulat, który machał jej dłonią przed twarzą. – Słyszysz mnie? Pytałem
czy wszystko w porządku?
- Tak – kiwnęła
lekko głową, potwierdzając swoje słowa.
- Jesteś pewna? –
nie dawał za wygraną, a ona spojrzała w jego oczy. Zayn dostrzegł w jej szmaragdowych
tęczówkach strach i ogromną niepewność, ale nie chciał zmuszać jej do mówienia.
Wiedział, że w ten sposób nic nie zdziała i tylko ją do siebie zniechęci.
Holly przez chwilę
wpatrywała się w Malika po czym spuściła wzrok.
- Wszystko dobrze,
dziękuję – powiedziała i ruszyła w stronę wyjścia, zostawiając Zayna z setką
pytań.
Szła
powoli korytarzem, mijając kolejne pomieszczenia. Zbliżając się do swojego pokoju,
spojrzała przelotnie na łazienki i postanowiła skorzystać z toalety. Nie
była pewna czego ma spodziewać się po tym pomieszczeniu, ale to co zastała
zaskoczyło ją jeszcze bardziej niż same wyobrażenia. Zakurzone umywalki z
pokrytymi kamieniem kranami. Zniszczone kabiny oddzielające toalety, czy dziwne
prysznice, które przysłaniały jedynie lekko przezroczyste kotary. W jednym z
kątów stała niewielka wanna bez kranu, która wyglądała na od dawna nie używaną.
Białe kafelki na ścianach już dawno straciły swój dawny blask, przysłonięte
śladem czarnego markera. Napisy należały do niezliczonej liczby osób.
Świadczyły o tym różnorodne rodzaje pisma. Podeszła do jednej ze ścian i
przyjrzała się wypisanym na niej słowom. Można było doczytać się wszystkiego,
od różnorodnych cytatów aż do myśli samobójczych. Czytając po kolei te wpisy
zaczęła analizować powody ich napisania. Po jakimś czasie przysiadła na zimnej
podłodze i jeden z napisów przykuł jej uwagę -
„Dzisiaj czuję się jak C w
CH. Niesłyszalna.” Zaskoczyła ją ogromna prostota tych słów, ale
zarazem fakt, że niezwykle identyfikuje się z ich przekazem. Przejechała palcem
po napisie i usłyszała jak ktoś wszedł do pomieszczenia. Odwróciła swoją głowę
i ujrzała przed sobą Nicolasa. Pamiętała go ze spotkania z Zaynem. Nadal ubrany
był w koszulkę z logiem The Killers. Chłopak kucnął przed nią.
- Trzymaj – wyciągnął w jej stronę czystą żyletkę, zaskakując ją
kompletnie – Widziałem na spotkaniu jak co chwila przesuwasz palcem po
bliznach. W stołówce zresztą też. Chyba tego potrzebujesz – wyjaśnił.
Rudowłosa miała mętlik w głowie. Tak bardzo chciała sięgnąć po te
metalowe cudeńko w jego dłoni, a z drugiej strony bała się. Tylko czego?
Konsekwencji czy samej reakcji Zayna? Z każdą kolejną sekundą dochodziła do
wniosku, że odpowiedź jest tylko jedna i ma niezwykle piwne oczy. Mimo to
złapała swój nadgarstek jedną dłonią, a następnie sięgnęła po żyletkę.
- Dzię… – zaczęła.
- Nie dziękuj – przerwał jej szybko. Wstał i wyszedł, zostawiając ją
samotnie.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech i przyłożyła zimny metal do skóry.
Poczuła ten dziwny dreszcz i wbiła ostrze na niewielką głębokość. Przez moment
poczuła pieczenie, a po chwili ciepła krew spłynęła ze świeżej rany. Ulga,
która wydawała jej się wybawieniem, zniknęła tak szybko jak się pojawiła.
Dziewczyna wstała i podeszła do jednej z umywalek. Wyczyściła żyletkę i obmyła
swoją ranę świeżą wodą. Zakryła ją rękawem bluzy, a żyletkę schowała ostrożnie
do kieszeni. Zakręcając kran zauważyła leżący pod ścianą marker. Chwyciła go w
swoje dłonie i chwilę krążyła przy zapisanych ścianach. Odnalazła prawie całą
niezapisaną płytkę przy małym oknie i zdjęła zakrętkę mazaka. Lekko trzęsącą
się ręką napisała „Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.”
*
Zayn stał przez
chwilę sam i zastanawiał się nad zachowaniem Holly. Niewiele myśląc przeczesał
dłonią swoje włosy i ruszył ku wyjściu. Kiedy opuścił stołówkę, zauważył
rudowłosą na końcu korytarza. Dziewczyna wchodziła właśnie do łazienki. Mimo że
wiedział iż nie powinien za nią iść, zrobił to i ruszył za Dawson. Mętlik myśli
wypełniał mu całą głowę. Sam nie wiedział czemu dokładnie to robił, dlaczego
szedł za Holly. Angażujesz się – przeszło mu przez głowę i chłopak nie
mógł się nie zgodzić. Jak na ironię sam pouczał Harrego, a teraz to on nie mógł
się powtrzymać przed pójściem do tych cholernych łazienek. Korytarz wydawał się
nie mieć końca, a przez całą drogę zaczynał mieć coraz większe wątpliwości czy
powinien tam iść, ale mimo wszystko szedł dalej w obranym kierunku. Gdy doszedł
do drzwi zauważył Nicolasa. Chłopak wyszedł szybko z łazienki i wpadł na
mulata.
- O kur… Zayn!? – zdziwienie na jego twarzy było ogromne – Przepraszam.
- Spokojnie. Wszystko okej? – Malik spytał profilaktycznie.
- Tak, tak. Dzięki – Nicolas szybko ominął Zayna i przyśpieszył kroku.
Malik odwrócił się jeszcze za nim i odprowadził go wzrokiem. Zachowanie
podopiecznego lekko go zaniepokoiło, ale postanowił sprawdzić najpierw co z
Holly. Odetchnął głośniej niż zamierzał i po cichu skierował się do łazienek.
Zajrzał przez próg do środka i ujrzał dziewczynę przy niewielkim oknie. Zdawało
mu się, że Dawson piszę coś na ścianie, ale po chwili odłożyła marker na
parapecie i Zayn domyślił się, że zaraz będzie kierować się do wyjścia. Sam nie
wiedząc czemu, odwrócił się gwałtownie i schował w łazience dla chłopaków. Oparł
się o zimną ścianę i próbował uspokoić swój oddech, by usłyszeć co się dzieje
za drzwiami. Do jego uszu doleciał dźwięk naciskanej, zardzewiałej klamki i
czyjeś kroki. Odczekał kilka chwil i wychylił się zza lekko uchylonych drzwi.
Kiedy upewnił się, że Holly poszła do swojego pokoju, wszedł do damskiej
toalety. Podszedł pewnym krokiem do okna i odnalazł świeżo zapisane litery na
ścianie. Niepokoił go wygląd liter. Widząc zakrzywione linie, zrozumiał, że musiały
trząść się jej dłonie. Zastanawiał się tylko czemu. Kiedy przeczytał to co napisała
„Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.”, zaczął rozmyślać nad jej powodem napisania
tych słow. Nie zastanawiając się długo, chwycił pozostawiony przez Holly marker
i napisał – „Człowiek nie jest samotny! Ktoś zawsze go pilnuje. Zawsze”.
W granicach
godziny osiemnastej, Zayn siedział w pokoju pracowników i pisał sprawozdanie z
pierwszych zajęć ze swoją grupą. Zawsze wolał takie czynności wykonywać na
świeżo, by najważniejsze fakty nie zniknęły z jego głowy. Kiedy uzupełniał
kolejną kartkę dziennika, poczuł w swojej kieszeni wibrację telefonu. Sięgnął
po komórkę i przejechał palcem po ekranie w celu odebrania połączenia.
- Cześć stary – usłyszał zachrypnięty głos przyjaciela w słuchawce – Kiedy
kończysz?
- No tak dokładnie to o szóstej a co?
- To się zbieraj, bo już jest szósta dziesięć, a ja siedzę w
samochodzie i czekam.
- Serio? Przyjechałeś po mnie? – Zayn nie krył swojego zdziwienia.
- Tak, też się sobie dziwie – usłyszał śmiech Harrego i na jego twarzy
zagościł uśmiech.
- Dobra to już wychodzę – dodał Mulat i zakończył połączenie. Schował
wszystkie papiery do swojej torby i zarzucił na plecy skórzaną kurtkę. Rozejrzał
się po pomieszczeniu i kiedy upewnił się, że zabrał wszystko ze sobą, udał się
do wyjścia.
Wychodząc z ośrodka, zauważył palącego na ławce Jacka. Brunet spojrzał
na Malika i wstał z miejsca.
- Kończysz już? – podał Malikowi rękę na pożegnanie.
- Tak – potwierdził Zayn i odwzajemnił gest, chwytając dłoń Bennetta –
Daj mi znać jakby coś się działo z moją grupą.
- Jasne. Zapisz mi swój numer w razie czego – podał Zaynowi swój
telefon, a Malik pośpiesznie wstukał cyfry.
- Dzięki – Malik rzucił na odchodne i skierował się do bramy. Tuż za
nią stało zaparkowane auto Harrego i Zayn z ulgą zajął miejsce pasażera.
Harry postanowił
nie zaczynać rozmowy i lekko podgłosił muzykę lecącą z radia. Widział, że
pierwszy dzień pracy był dla Zayna cholernie emocjonalny, ale bał się, że w
którymś momencie po prostu nie wytrzyma i zarzuci go jakimiś pytaniami. Był świadomy,
że jest ich wiele. Miał tylko nadzieje, że zdążą
dojechać do domu i dopiero tam
pogadają na spokojnie.
Gdy wreszcie
zaparkowali na parkingu przed blokiem, obaj wysiedli w ciszy z samochodu i
ruszyli do swojego mieszkania. Zayn jednak zatrzymał się przed klatką i usiadł
na ławce. Wyjął paczkę fajek i odpalił jednego z papierosów. Zaciągnął się nikotynowym
dymem i pozwolił zająć swoje myśli choć na chwile nikotynową ulgą. Harry usiadł
obok przyjaciela i obserwował jego ruchy.
- Wszystko dobrze? – zapytał niespokojny Styles, a Zayn spojrzał na
niego. Ciemność nocy sprawiała, że w tęczówkach Malika odbijały się przydrożne
światła lamp.
- Sam nie wiem – przeczesał dłonią pasma swoich włosów – Po prostu
chyba za dużo emocji jak na jeden dzień.
- Rozumiem cię stary. Nowa praca, nowi ludzie – Styles poklepał Malika
po plecach.
- To też, ale po prostu chyba miałeś racje..
- Z czym?
- Ona naprawdę jest niezwykła..