Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdział 7.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdział 7.. Pokaż wszystkie posty

7.

EDIT: Dla zainteresowanych :) Założyłam ostatnio konto na Wattpadzie i doszłam do wniosku, że tam też będę publikować swoje opowiadania :) Jeśli macie tam konta to zapraszam! Link do mojego - http://wattpad.com/Real_Paradiise :)

Boże nareszcie dodaje ten rozdział. Strasznie Was wszystkich przepraszam. Mam nadzieje, że następny nie będzie już musieli tyle czekać. Jedynym powodem mojej obsuwy jest (jak zwykle zresztą) nauka. Jak pewnie wiecie z własnych doświadczeń, nauczyciele kochają na koniec roku rzucać się z klasówkami kiedy tylko mogą. Moi chyba są w tym mistrzami. Jednak z moich obserwacji mam jeszcze cień szansy na pasek, więc trzeba walczyć :) Poza tym zaczęłam też kurs na prawko, więc prawie całe dnie jestem poza domem. Nie martwcie się dam Wam wcześniej znać, zanim wsiądę za kółko. Bo znając moje umiejętności to coś tak odwale, że karambol rozprzestrzeni się na cały kraj ;p 

Zarwałam wczorajszą nockę żeby wreszcie napisać ten rozdział i mam nadzieje, ze nie ma w nim wielu błędów. Liczę, że podzielicie się ze mną swoimi opiniami, bo pod ostatnim rozdziałem miło mnie zaskoczyliście ich ilością. Mam tylko nadzieje, ze to się nie zmieni, bo dajecie mi ogromną motywacje do dalszego pisania! Miłej lektury i trzymajcie się kochani! :*

PS. Jeśli chodzi o Wasze opowiadania, które czytam to za chwilę postaram się je nadrobić i skomentować :*

Muzyka.

‘We li­ve, as we dream – alo­ne.’

         Nie wiedziała czemu czuła rosnącą w sobie złość w kierunku Natalie. Fakt, że dziewczyna zaprosiła Zayna do stolika sprawił, że jej wszystkie mięśnie się spięły i przestała wykonywać jakiekolwiek ruchy. Sama sytuacja, że musiała jeść w czyimś towarzystwie przyprawiał ją o dreszcze. Wolała to robić w osamotnieniu na swoim kuchennym parapecie. Jednak musiała o nim zapomnieć. Czasem zastanawiała się czy w ogóle tam jeszcze usiądzie…
Czuła się przy nich, jak jakiś kamień i wpatrywała się w swoje ręce pod stołem. Odchyliła lekko rękaw bluzy i przejechała palcem po bliznach. Miała dziwną potrzebę przejechania po swojej bladej skórze zimnym ostrzem żyletki. Nie wiedziała tylko jak, a już nawet dlaczego…
W pewnej chwili poczuła się obserwowana. Spojrzała na osoby siedzące przy swoim stoliku i stwierdziła, że to nie ich uwagę przykuła jej osoba. Mimo to dalej miała dziwne uczucie, że ktoś śledzi każdy jej ruch. Założyła jeden z kosmyków swoich rudych włosów za ucho i niepewnie rozejrzała się po pomieszczeniu. Atmosfera w stołówce była dosyć dziwna i czuć było tę niezręczność między ludźmi. Każdy jadł z kimś, ale wydawał się cholernie osamotniony. Ona czuła się podobnie.
Kiedy tak śledziła wzrokiem kolejne osoby w pomieszczeniu, zauważyła jak Jessica wpatruję się prosto w nią. Zamurowało ją to i szybko odwróciła swój wzrok. Jej długie włosy zakryły jej twarz i wraz z nią wszelkie oznaki słabości. Spojrzała ponownie na blondynkę, ale ukryta za swoimi włosami. Dziewczyna wpatrywała się w Holly nieprzerwanie i na jej twarzy pojawił się zadowolony uśmiech. Zielonooka próbowała jakoś zignorować niekomfortowe zainteresowanie Forest i skupiła się na osobach siedzących z nią przy stole.
Natalie rozmawiała z Jackiem, który wydawał jej się dosyć spokojnym chłopakiem. Jego wyraźne rysy twarzy powodowały, że zapadał w pamięć, ale musiała przyznać sama przed sobą, że to nie jego twarz pamiętała najbardziej. Siedzący obok bruneta Zayn konsumował w ciszy swój serek i nie zwracał uwagi na nic w około. Holly analizowała każdy najmniejszy milimetr jego twarzy. Od niezwykle zarysowanych kości policzkowych, przez kilkudniowy zarost, aż po niezwykle różowe usta. Jeszcze nigdy nie przyglądała się nikomu z takim spokojem. Nie czuła strachu, że zostanie przyłapana. Zaskakując samą siebie, musiała przyznać, że zastanawiała się jak zareaguje chłopak, gdy ją przyłapie. Jednak po chwili odrzuciła te nowe, obce uczucie i wstała od stolika. Bała się tych nieznanych emocji. Szepnęła ciche ‘Do widzenia’ i ruszyła do okienka, gdzie wszyscy odkładali swoje tace z brudnymi naczyniami.
Odstawiając swoją w wyznaczonym miejscu, poczuła czyjąś obecność obok siebie. Odwróciła się nieznacznie i jej oczom ukazała się Jessica. Blondynka wpatrywała się perfidnie w Holly i czekała na jakąś jej reakcję. Ciało Dawson całe się spięło, a w jej gardle pojawiła się ogromna gula. Stała nieruchomo i skupiła swój wzrok na koszulce Forest, by tylko nie spuszczać wzroku. Czarny T-shirt nie posiadał żadnych wzorów, co tylko utrudniało zadanie. Cisza między nimi była dla Holly cholernie krępująca, jednak blondynka jak na zawołanie zabrała głos:
- Jak tam ci się podoba w ośrodku, nowa? – zaakcentowała wyraźnie ostatnio słowo, co sprawiło tylko, że rudowłosa jeszcze bardziej poczuła się obca i odrzucona przez otoczenie. Przez chwilę Dawson zastanawiała się nad odpowiedzią, ale z każdą kolejną sekundą dochodziła do wniosku, że cokolwiek powie straci najmniejszy sens, gdy tylko opuści jej usta. – Co odebrało ci mowę? – Jessica nie odpuszczała i coraz bardziej się niecierpliwiła.
- Zostaw ją! – usłyszała pewny głos Zayna za plecami dziewczyny i poczuła dziwną, rosnącą w sobie ulgę.
- Tylko rozmawiamy – zapewniła blondynka ze sztucznym uśmiechem.
- Nie widzę, żeby Holly miała ochotę z tobą rozmawiać – nie poddawał się i stanął obok dziewczyn. Odłożył przy okazji swoją tacę po posiłku, robiąc przy tym sporo hałasu. Chłopak czuł rosnącą w sobie złość.
- Oczywiście – Jessica odpowiedziała z ironią i pochyliła się w stronę Holly. – Jeszcze z tobą nie skończyłam – rudowłosa usłyszała szept przy swoim uchu i blondynka odeszła kierując się do wyjścia.
Holly spięła się na jej słowa i zaczęła zastanawiać się, czego może się spodziewać po Forest. Dziewczyna wydawała jej się kompletnie nieprzewidywalna i zdolna do wszystkiego, a to przerażało ją jeszcze bardziej.
- Holly! – jej uwagę przykuł Mulat, który machał jej dłonią przed twarzą. – Słyszysz mnie? Pytałem czy wszystko w porządku?
- Tak – kiwnęła lekko głową, potwierdzając swoje słowa.
- Jesteś pewna? – nie dawał za wygraną, a ona spojrzała w jego oczy. Zayn dostrzegł w jej szmaragdowych tęczówkach strach i ogromną niepewność, ale nie chciał zmuszać jej do mówienia. Wiedział, że w ten sposób nic nie zdziała i tylko ją do siebie zniechęci.
Holly przez chwilę wpatrywała się w Malika po czym spuściła wzrok.
- Wszystko dobrze, dziękuję – powiedziała i ruszyła w stronę wyjścia, zostawiając Zayna z setką pytań.

         Szła powoli korytarzem, mijając kolejne pomieszczenia. Zbliżając się do swojego pokoju, spojrzała przelotnie na łazienki i postanowiła skorzystać z toalety. Nie była pewna czego ma spodziewać się po tym pomieszczeniu, ale to co zastała zaskoczyło ją jeszcze bardziej niż same wyobrażenia. Zakurzone umywalki z pokrytymi kamieniem kranami. Zniszczone kabiny oddzielające toalety, czy dziwne prysznice, które przysłaniały jedynie lekko przezroczyste kotary. W jednym z kątów stała niewielka wanna bez kranu, która wyglądała na od dawna nie używaną. Białe kafelki na ścianach już dawno straciły swój dawny blask, przysłonięte śladem czarnego markera. Napisy należały do niezliczonej liczby osób. Świadczyły o tym różnorodne rodzaje pisma. Podeszła do jednej ze ścian i przyjrzała się wypisanym na niej słowom. Można było doczytać się wszystkiego, od różnorodnych cytatów aż do myśli samobójczych. Czytając po kolei te wpisy zaczęła analizować powody ich napisania. Po jakimś czasie przysiadła na zimnej podłodze i jeden z napisów przykuł jej uwagę -  „Dzisiaj czuję się jak C w CH. Niesłyszalna.”  Zaskoczyła ją ogromna prostota tych słów, ale zarazem fakt, że niezwykle identyfikuje się z ich przekazem. Przejechała palcem po napisie i usłyszała jak ktoś wszedł do pomieszczenia. Odwróciła swoją głowę i ujrzała przed sobą Nicolasa. Pamiętała go ze spotkania z Zaynem. Nadal ubrany był w koszulkę z logiem The Killers. Chłopak kucnął przed nią.
- Trzymaj – wyciągnął w jej stronę czystą żyletkę, zaskakując ją kompletnie – Widziałem na spotkaniu jak co chwila przesuwasz palcem po bliznach. W stołówce zresztą też. Chyba tego potrzebujesz – wyjaśnił.
Rudowłosa miała mętlik w głowie. Tak bardzo chciała sięgnąć po te metalowe cudeńko w jego dłoni, a z drugiej strony bała się. Tylko czego? Konsekwencji czy samej reakcji Zayna? Z każdą kolejną sekundą dochodziła do wniosku, że odpowiedź jest tylko jedna i ma niezwykle piwne oczy. Mimo to złapała swój nadgarstek jedną dłonią, a następnie sięgnęła po żyletkę.
- Dzię… – zaczęła.
- Nie dziękuj – przerwał jej szybko. Wstał i wyszedł, zostawiając ją samotnie.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech i przyłożyła zimny metal do skóry. Poczuła ten dziwny dreszcz i wbiła ostrze na niewielką głębokość. Przez moment poczuła pieczenie, a po chwili ciepła krew spłynęła ze świeżej rany. Ulga, która wydawała jej się wybawieniem, zniknęła tak szybko jak się pojawiła. Dziewczyna wstała i podeszła do jednej z umywalek. Wyczyściła żyletkę i obmyła swoją ranę świeżą wodą. Zakryła ją rękawem bluzy, a żyletkę schowała ostrożnie do kieszeni. Zakręcając kran zauważyła leżący pod ścianą marker. Chwyciła go w swoje dłonie i chwilę krążyła przy zapisanych ścianach. Odnalazła prawie całą niezapisaną płytkę przy małym oknie i zdjęła zakrętkę mazaka. Lekko trzęsącą się ręką napisała „Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.”

*

         Zayn stał przez chwilę sam i zastanawiał się nad zachowaniem Holly. Niewiele myśląc przeczesał dłonią swoje włosy i ruszył ku wyjściu. Kiedy opuścił stołówkę, zauważył rudowłosą na końcu korytarza. Dziewczyna wchodziła właśnie do łazienki. Mimo że wiedział iż nie powinien za nią iść, zrobił to i ruszył za Dawson. Mętlik myśli wypełniał mu całą głowę. Sam nie wiedział czemu dokładnie to robił, dlaczego szedł za Holly. Angażujesz się – przeszło mu przez głowę i chłopak nie mógł się nie zgodzić. Jak na ironię sam pouczał Harrego, a teraz to on nie mógł się powtrzymać przed pójściem do tych cholernych łazienek. Korytarz wydawał się nie mieć końca, a przez całą drogę zaczynał mieć coraz większe wątpliwości czy powinien tam iść, ale mimo wszystko szedł dalej w obranym kierunku. Gdy doszedł do drzwi zauważył Nicolasa. Chłopak wyszedł szybko z łazienki i wpadł na mulata.
- O kur… Zayn!? – zdziwienie na jego twarzy było ogromne – Przepraszam.
- Spokojnie. Wszystko okej? – Malik spytał profilaktycznie.
- Tak, tak. Dzięki – Nicolas szybko ominął Zayna i przyśpieszył kroku. Malik odwrócił się jeszcze za nim i odprowadził go wzrokiem. Zachowanie podopiecznego lekko go zaniepokoiło, ale postanowił sprawdzić najpierw co z Holly. Odetchnął głośniej niż zamierzał i po cichu skierował się do łazienek. Zajrzał przez próg do środka i ujrzał dziewczynę przy niewielkim oknie. Zdawało mu się, że Dawson piszę coś na ścianie, ale po chwili odłożyła marker na parapecie i Zayn domyślił się, że zaraz będzie kierować się do wyjścia. Sam nie wiedząc czemu, odwrócił się gwałtownie i schował w łazience dla chłopaków. Oparł się o zimną ścianę i próbował uspokoić swój oddech, by usłyszeć co się dzieje za drzwiami. Do jego uszu doleciał dźwięk naciskanej, zardzewiałej klamki i czyjeś kroki. Odczekał kilka chwil i wychylił się zza lekko uchylonych drzwi. Kiedy upewnił się, że Holly poszła do swojego pokoju, wszedł do damskiej toalety. Podszedł pewnym krokiem do okna i odnalazł świeżo zapisane litery na ścianie. Niepokoił go wygląd liter. Widząc zakrzywione linie, zrozumiał, że musiały trząść się jej dłonie. Zastanawiał się tylko czemu. Kiedy przeczytał to co napisała „Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.”, zaczął rozmyślać nad jej powodem napisania tych słow. Nie zastanawiając się długo, chwycił pozostawiony przez Holly marker i napisał – „Człowiek nie jest samotny! Ktoś zawsze go pilnuje. Zawsze”.

         W granicach godziny osiemnastej, Zayn siedział w pokoju pracowników i pisał sprawozdanie z pierwszych zajęć ze swoją grupą. Zawsze wolał takie czynności wykonywać na świeżo, by najważniejsze fakty nie zniknęły z jego głowy. Kiedy uzupełniał kolejną kartkę dziennika, poczuł w swojej kieszeni wibrację telefonu. Sięgnął po komórkę i przejechał palcem po ekranie w celu odebrania połączenia.
- Cześć stary – usłyszał zachrypnięty głos przyjaciela w słuchawce – Kiedy kończysz?
- No tak dokładnie to o szóstej a co?
- To się zbieraj, bo już jest szósta dziesięć, a ja siedzę w samochodzie i czekam.
- Serio? Przyjechałeś po mnie? – Zayn nie krył swojego zdziwienia.
- Tak, też się sobie dziwie – usłyszał śmiech Harrego i na jego twarzy zagościł uśmiech.
- Dobra to już wychodzę – dodał Mulat i zakończył połączenie. Schował wszystkie papiery do swojej torby i zarzucił na plecy skórzaną kurtkę. Rozejrzał się po pomieszczeniu i kiedy upewnił się, że zabrał wszystko ze sobą, udał się do wyjścia.
Wychodząc z ośrodka, zauważył palącego na ławce Jacka. Brunet spojrzał na Malika i wstał z miejsca.
- Kończysz już? – podał Malikowi rękę na pożegnanie.
- Tak – potwierdził Zayn i odwzajemnił gest, chwytając dłoń Bennetta – Daj mi znać jakby coś się działo z moją grupą.
- Jasne. Zapisz mi swój numer w razie czego – podał Zaynowi swój telefon, a Malik pośpiesznie wstukał cyfry.
- Dzięki – Malik rzucił na odchodne i skierował się do bramy. Tuż za nią stało zaparkowane auto Harrego i Zayn z ulgą zajął miejsce pasażera.
         Harry postanowił nie zaczynać rozmowy i lekko podgłosił muzykę lecącą z radia. Widział, że pierwszy dzień pracy był dla Zayna cholernie emocjonalny, ale bał się, że w którymś momencie po prostu nie wytrzyma i zarzuci go jakimiś pytaniami. Był świadomy, że jest ich wiele. Miał tylko nadzieje, że zdążą
 dojechać do domu i dopiero tam pogadają na spokojnie. 

         Gdy wreszcie zaparkowali na parkingu przed blokiem, obaj wysiedli w ciszy z samochodu i ruszyli do swojego mieszkania. Zayn jednak zatrzymał się przed klatką i usiadł na ławce. Wyjął paczkę fajek i odpalił jednego z papierosów. Zaciągnął się nikotynowym dymem i pozwolił zająć swoje myśli choć na chwile nikotynową ulgą. Harry usiadł obok przyjaciela i obserwował jego ruchy.
- Wszystko dobrze? – zapytał niespokojny Styles, a Zayn spojrzał na niego. Ciemność nocy sprawiała, że w tęczówkach Malika odbijały się przydrożne światła lamp.
- Sam nie wiem – przeczesał dłonią pasma swoich włosów – Po prostu chyba za dużo emocji jak na jeden dzień.
- Rozumiem cię stary. Nowa praca, nowi ludzie – Styles poklepał Malika po plecach.
- To też, ale po prostu chyba miałeś racje..
- Z czym?
- Ona naprawdę jest niezwykła..