Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdział 5.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdział 5.. Pokaż wszystkie posty

5.

Wracam kochani z kolejnym rozdziałem. Mam nadzieje, że się Wam spodoba i podzielicie się ze mną swoją opinią :) Mam mało czasu, więc nie będę przedłużać. Trzymajcie się i do usłyszenia :)


'Yeah, I just closed my eyes and swung 
Left me crouching in a blaze and fall'

         Kiedy patrzyła na odjeżdżający samochód rodziców, odetchnęła z ulgą. Nie miała najmniejszej ochoty się z nimi żegnać, bo co miała im powiedzieć? Że ich kocha? Że będzie tęsknić? Że będzie lepiej? Nic takiego nie czuła. Kompletnie nie wiedziała co myśleć. Od zawsze czuła się samotna. Mimo że pod rodzinnym dachem nie mieszkała sama to nie czuła bliskości rodziców. Ostatnia sytuacja, kiedy jej matka przytuliła ją w łazience, wydawała jej się taka dziwna i nienormalna
Odgoniła swoje myśli, gdy jej oczom ukazał się dość wysoki, starszy mężczyzna. Miał na oko jakieś czterdzieści lat. Ubrany był w lekko sprane jeansy i granatową koszulę. Nie czuła od niego jakiegoś wsparcia czy zrozumienia, wręcz przeciwnie. Biła od niego zwykła formalność i kiedy podszedł do niej od razu miała ochotę uciec.
- Dzień dobry panno.. – spojrzał na dokumenty dziewczyny – Dawson – przeczytał i przejechał wzrokiem całą jej sylwetkę. Dziewczyna nic nie mówiła i stała skrępowana, zaciskając coraz mocniej swoją dłoń na torbie ze swoimi rzeczami.
- Nazywam się Lukas Clark. Chodź pokażę ci twój pokój – wskazał ręką na wejście i zaprowadził ją do środka. Od progu poczuła ściśnięcie w żołądku. Widok białych ścian i linoleum na podłodze przyprawiał ją o dreszcze. Gdzieniegdzie dostrzegła oderwany  tynk czy plamy krwi na białej farbie. Przełknęła głośno ślinę i starała się nie skupiać na niczym wzroku. Szła powoli za Clarkiem i próbowała oddychać w miarę spokojnie. Po kilku minutach drogi usłyszała przeraźliwy kobiecy krzyk. Odwróciła się w kierunku z którego dochodził. Z przerażeniem spojrzała na wyprowadzaną dziewczynę. Dość wysoka blondynka próbowała wyrwać się z rąk dwóch dobrze zbudowanych chłopaków. Krzyczała i atakowała ich w każdy możliwi sposób. Holly stała sparaliżowana, a jej torba wyślizgnęła się z jej dłoni i upadła na ziemię przy jej stopach.
- Jessico Forest! Uspokój się! – krzyknęła jedna z pielęgniarek, a dziewczyna skupiła swój wzrok na Holly. Spojrzała na nią przenikliwie i na jej twarzy pojawił się chytry uśmiech. Dwaj faceci szli z nią w kierunku dziewczyny i kiedy Jessica była na tyle blisko twarzy Holly, szepnęła jej cicho:
- Witamy w piekle.
Dawson zamarła na te słowa. Na jej twarzy pojawiło się przerażenie, a w  gardle poczuła ogromną gulę. Kompletnie nie wiedziała co ma zrozumieć przez te słowa, ale widząc całą tę scenę czuła, że ten pobyt nie będzie taki jak przypuszczała. Miała spędzić tylko spokojny rok w ośrodku i się z niego wynieść, ale dostrzegła, że plany się zmieniły. Gdy wreszcie Jessica zniknęła za jakimiś drzwiami jej puls zaczął powracać do normalności.
- Panno Dawson? – usłyszała zniecierpliwiony głos Clarka i zrozumiała, że stała bez ruchu od kiedy jej oczom ukazała się Jessica. Odwróciła się w stronę mężczyzny i zobaczyła, że czekał na nią przy jakimś otwartym pokoju. Podniosła z ziemi swoją torbę i podeszła do niego. Mężczyzna wskazał ręką by weszła do środka. Zrobiła to z lekkim zawahaniem. Pomieszczenie okazało się dosyć małe. Na przeciwległej do wejścia ścianie znajdowało się niewielkie okno z dość dużym parapetem na całą długość ściany. W kącie stało jednoosobowe łóżko, a naprzeciwko stała jedna komoda.
- Teraz to będzie twój pokój. Łazienka jest ogólnodostępna i znajduje się na końcu korytarza – mężczyzna mówił jak zaprogramowany, a ona stała i nie miała zielonego pojęcia co ma ze sobą zrobić – Jest zamykana po 22, więc jeśli poczujesz w nocy ogromną potrzebę to przyjdź do pokoju pracowników, a oni ci otworzą. Śniadania są o ósmej rano, obiady o 14, a kolacje w granicach 19. Radzę się nie spóźniać, bo nikt nie będzie zmieniał dla ciebie grafików. Dam ci chwilę dla siebie. Niedługo powinien ktoś po ciebie przyjść i poznasz swoją grupę z którą będziesz miała zajęcia – spojrzała na niego zaskoczona.
- Grupę? – szepnęła.
- Tak. Zajęcia są grupowe – odparł formalnie i wyszedł z pokoju. Zamknął za sobą drzwi zostawiając ją kompletnie samą.
Nie spodziewała się zajęć grupowych. Myślała, że będzie miała jakieś spotkania indywidualne i na tym się skończy. Nie wyobrażała sobie otworzyć się przed innymi. W sumie to nie wyobrażała sobie otwierać się dosłownie przez nikim.
Postawiła swoją torbę przy komodzie i opadła na łóżko. Wzdrygnęła się zaskoczona, gdy usłyszała nieprzyjemny brzdęk starych, zardzewiałych sprężyn. Siadając już spokojniej, poczuła w nozdrzach zapach wychrochmalonej pościeli i lekko odetchnęła. To potwierdzało, że przynajmniej była czysta. Przeniosła swój wzrok na komodę i leżącą przy niej torbę. Nie chciała się rozpakowywać. To sprawiłoby, że pokazałaby iż zaakceptowała to, że tutaj jest. Nie czuła się tak. Chciała stąd zniknąć już w chwili, kiedy przekroczyła z rodzicami wjazd. Właśnie rodzice… Była cholernie ciekawa co teraz robią. Na pewno im łatwiej –pomyślała – Jestem tylko dla nich ciężarem, a teraz się mnie pozbyli.
Zamknęła swoje powieki i opadła na łóżko. Ukryła swoją twarz w dłoniach i poczuła pod swoimi palcami spływające z jej oczu łzy. Nie powstrzymywała ich. Nie miała już na to siły.

         Po kilkunastu minutach usłyszała ciche pukanie do drzwi. Podniosła się szybko i wytarła z twarzy swoje łzy. Przetarła kilka razy oczy i podeszła do metalowej klamki. Chwyciła ją w swoją dłoń i lekko nacisnęła. Uchyliła niepewnie drzwi i jej oczom ukazała się dość młoda brunetka.
- Witaj. Przyszłam żeby oprowadzić cię po ośrodku i zabrać na spotkanie twojej grupy – powiedziała spokojnie dziewczyna, a jej głos przepełniony był dziwnym ciepłem, które zaskoczyło Holly – Nazywam się Natalie – lekko się uśmiechnęła i wyciągnęła rękę w kierunku rudowłosej.
- Holly – szepnęła, ale nie podała dziewczynie ręki. Przez moment miała ochotę to zrobić, ale po chwili zrezygnowała i schowała swoje ręce za siebie. Brunetka nic nie powiedziała tylko spojrzała na nią czule i czekała aż dziewczyna będzie gotowa do wyjścia.
Kiedy wreszcie Holly zdecydowała się na opuszczenie pokoju, Natalie nieznacznie odetchnęła.
- Dobrze to może pokaże ci tylko jak dojść na stołówkę i do łazienki, a potem zaprowadzę do sali, gdzie odbędą się zajęcia z twoją grupą i odpuścimy sobie dziś zwiedzanie. Widzę, że nie masz ochoty – spojrzała na Holly.
Dziewczyna była ogromnie wdzięczna brunetce, ale nic nie powiedziała. Kiwnęła tylko lekko głową na zgodę i ruszyła w kierunku, którym podążyła Natalie. Czuła się cholernie obco. Czyli jak zawsze – podpowiedziało jej drugie ja. Nie mogła zrozumieć jak wśród tylu ludzi czuła samotność. Tę cholerną, wykańczającą ją od środka samotność. Spojrzała zrezygnowana na swoje stopy i podążając dalej za Natalie, bawiła się rękawem swojej bluzy.
W pewnym momencie brunetka się zatrzymała i odwróciła twarzą do Holly.
- Tutaj jest łazienka – pokazała na dosyć spore drzwi – Składa się z dwóch pomieszczeń – toalet i prysznicy. Jakbyś czegoś potrzebowała to zawsze możesz przyjść do mnie albo do innej z pracujących tu pielęgniarek – mówiła spokojnie, a Holly zaskoczył fakt, że dziewczyna pracowała tutaj jako pielęgniarka. Ubrana była w zwykłe jeansy i koszulkę – Tak jestem pielęgniarką – uśmiechnęła się lekko Natalie, widząc zaciekawienie w szmaragdowych oczach – Wiesz, że o 22 jest zamykane?
- Tak – odpowiedziała krótko Holly i zastanawiała się czy ma wejść do środka, by zobaczyć pomieszczenie.
- Jeśli mogę ci doradzić to lepiej będzie, jak będziesz się kąpać rano. Będziesz miała więcej prywatności niż wieczorem. Teoretycznie otwieramy łazienki dopiero o siódmej, ale możesz przyjść do tego pokoju jakieś półgodziny szybciej – wskazała przeszklone pomieszczenie i kontynuowała – a na pewno ktoś ci otworzy.
- Dziękuje – szepnęła prawie bezgłośnie, ale Natalie to wystarczyło.
- Dobrze, chodźmy dalej.

         Następnym przystankiem okazała się stołówka. Pomieszczenie w stosunku do innych było ogromne. Przy jednej ze ścian znajdowało się miejsce wydawania posiłków, czyli ściślej mówiąc, ogromny, długi blat na którym poustawiane były pojemniki z jedzeniem. Resztę pomieszczenia zajmowało kilkanaście porozstawianych, podłużnych stolików po bokach, których stały ławki. Na prawie każdym dostrzegła pojemnik z chusteczkami i małą, metalową tackę z solniczką i pieprzniczką. Miejsce przypominało trochę jej stołówkę szkolną.
- Co do jedzenia – usłyszała za sobą głos Natalie i nie przestając skanować pomieszczenia, wsłuchała się w jej słowa – może wybór nie jest ogromny, ale nie powinnaś się otruć. Nie polecam jednak fasolki – uśmiechnęła się lekko – Do tej pory jeszcze nikt nie odkrył jej wszystkich składników, więc…
Holly lekko spuściła głowę i próbowała ukryć swój słaby uśmiech na słowa brunetki. Jednak mimo to Natalie dostrzegła go i poczuła ogromną ulgę. Widziała w rudowłosej dziewczynie ogromną nadzieje i czuła, że może udać się jej pomóc.
- Dobrze to teraz czas na ostatni przystanek.
Na te słowa Dawson ponownie się spięła. Nie miała zielonego pojęcia co ją czeka. Chciała jak najbardziej przedłużyć drogę, ale Natalie szła w swoim szybkim tempie, nie pozwalając jej na to. Po kilku minutach były na miejscu. Brunetka zatrzymała się przy jednych z białych drzwi i otworzyła je przed Holly. Posłała jej lekki uśmiech i zaprosiła ręką do środka.
- Jak wyglądają takie zajęcia? – spytała cicho Dawson, zaskakując tym lekko Natalie.
- Grupy są najczęściej sześcioosobowe i mieszane. Przychodzi do was jakiś opiekun, który zajmuje się tylko swoją grupą i za nią odpowiada. W twoim wypadku będzie to nowo zatrudniony chłopak, więc nie tylko ty będziesz zagubiona – postała jej delikatny uśmiech – Nic ci nie zrobią. Spokojnie. Jeśli chcesz mogę przyjść po ciebie po zajęciach.
- Naprawdę? – w głosie Holly słychać było cichą nadzieje.
- Oczywiście – brunetka posłała jej uśmiech – A teraz zajmij sobie miejsce, a wasz opiekun i reszta pewnie za chwilę się pojawią – dokończyła i powoli odeszła od rudowłosej.
Holly weszła do środka. Pomieszczenie było prawie puste. Poza siedmioma krzesłami na środku i niewielkim stolikiem, nie było tam nic. Dziewczyna obeszła wszystkie krzesła i ruszyła w stronę okna. Usiadła na parapecie i skupiła swój wzrok na okno. Za szybą znajdowała się spora, metalowa krata. Kiedy dziewczyna przeglądała się jej uważniej, usłyszała jak ktoś wchodzi do pomieszczenia. Do jej uszu doleciały jakieś rozmowy, ale nie odwróciła się w ich kierunku. Po chwili zaczęli przychodzić inni. Słyszała pięć różnych głosów. Trzy z nich należały do chłopaków, a dwa pozostałe do dziewczyn. Postanowiła odwrócić się w ich kierunku. Jej oczom ukazała się grupka kompletnie różnych osobowości. Kiedy napotkała ich spojrzenia, odwróciła się ponownie w stronę okna. Była im w pewien sposób wdzięczna, że żadne jej nie zaczepia i nie próbuje rozmawiać. Chyba jako jedyna była tutaj nowa. Ta świadomość wcale jej nie pomogła, ale wszystko w jej głowie ucichło, kiedy drzwi do pomieszczenia otworzyły się ponownie.

Czekam na Wasze opinie :) x