Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdział 6.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozdział 6.. Pokaż wszystkie posty

6.

Wracam do Was z 6. rozdziałem i ogromną prośbą :) Niech każdy z Was zostawi jakiś ślad po sobie. Cieszy mnie ogromnie fakt, że liczba czytelników rośnie z każdym dniem, ale na prawdę Wasze słowa cholernie motywują do dalszego działania :)
Czekam zatem na Wasze opinię i to jak szybko pojawi się kolejny rozdział zależy tylko i wyłącznie od Was, kochani :)
Trzymajcie się ;) x

PS. Jeśli macie jakieś pytania do mnie lub do samych bohaterów to zapraszam tutaj  >>klik<<


"Pomyślała, że jej życie przypomina niedzielne popołudnie, 
długie, pełne niejasnych nadziei, mglistego żalu, a dominująca nad wszystkim gorycz, 
nie pozwala delektować się nawet tą odrobiną egzystencji, której można by skosztować"


         Zayn zostawił zaskoczonego Harrego w samochodzie i ruszył do budynku ośrodka, w którym miał zacząć swój wymarzony staż. Uczucia, które mu towarzyszyły były mieszanie. Niby chciał pomóc tym ludziom, poznać ich spojrzenie na świat, ale co jeśli nie będzie umiał im pomóc? To pytanie pojawiało się w jego głowie co kilka minut, jakby miało mu pokazać, że poniesie porażkę. Jednak chłopak nie chciał poddać się bez walki. Musiał spróbować. Chociaż spróbować.

         Sam otworzył sobie spore drzwi i skierował się w głąb głównego korytarza. Wnętrze budynku nie robiło już na mim takiego wrażenia jak za pierwszym razem, gdy składał swoje papiery. Krew na ścianach i dziwne niezidentyfikowane plamy już go nie dziwiły. Ruszył w stronę pomieszczenia pracowników i kiedy doszedł do odpowiednich drzwi, zapukał delikatnie. Nie czekając na nic, wszedł do środka. W pomieszczeniu porozstawiane były różne stoliki z krzesłami. Pod ścianą stały regały z jakimiś książkami, a naprzeciwko stolik z ekspresem i pojemnikami na kawę czy cukier. Zdjął z siebie swoją czarną skórę i zawiesił ją na jednym z krzeseł. W pewnej chwili usłyszał jak ktoś otwiera drzwi i odwrócił się w ich stronę. Jego oczom ukazał się jakiś chłopak. Ciemny blondyn spojrzał z zaciekawieniem na Zayna i podszedł w jego kierunku.
- Jack Bennett – chłopak wyciągnął rękę w stronę Mulata.
- Zayn – złapał dłoń Jacka – Zayn Malik.
- O to ty jesteś ten nowy – blondyn podsumował i usiadł na krześle obok Malika.
- Można tak powiedzieć – odparł spokojnie Zayn – Nie wiesz może gdzie znajdę Clarka?
- Niedawno przyjmował nową pacjentkę – Malik lekko spiął się na te słowa, przypominając sobie widok Harrego w samochodzie – Więc teraz powinien być w gabinecie. Jak wyjdziesz, to na końcu korytarza – powiedział spokojnie chłopak.
- Dzięki – mruknął Zayn i wyszedł z pomieszczenia. Rozejrzał się po korytarzu i dostrzegł przy łazienkach dwie dziewczyny. Burza rudych włosów wydała mu się dziwnie znajoma, ale postanowił zignorować to przeczucie i ruszył do gabinetu właściciela ośrodka.

         Kiedy znalazł odpowiednią plakietkę na drzwiach z napisem ‘Dyrektor Lukas Clark’, zapukał cicho w drewnianą płytę i czekał na jakąś reakcje ze środka. Po chwili usłyszał lekko zagłuszone ‘Proszę’, więc nacisnął klamkę.
- Dzień dobry – powiedział oschle Clark – Słucham? – dyrektor spojrzał na niego.
- Dzień dobry. Dziś zaczynam ten staż i chciałem dowiedzieć się, skąd mogę dostać papiery pacjentów – wyjaśnił Malik.
- Malik? – dopytał Clark, a Mulat kiwnął tylko na zgodę – Dobrze, że przyszedłeś. Usiądź – wskazał na krzesło stojące naprzeciwko biurka, a Zayn usiadł na nim – Będziesz zajmował się grupą złożoną z sześciu osób. Forma zajęć i poruszane tematy zależą tylko i wyłącznie od ciebie. Papiery pacjentów masz tutaj – wręczył mu sześć różnej grubości teczek i kontynuował – W razie jakichkolwiek problemów pytaj się innych, a na pewno ci odpowiedzą. Masz dziś jedną zmianę? Do 18?
- Tak do 18 – odpowiedział chłopak.
- Dobrze to.. – mężczyzna spojrzał na zegarek – Za niecałą godzinę zaczynają się zajęcia z grupami. Twoja będzie czekać w sali numer 15. To obok tego przeszklonego pokoju.
- Dziękuję – powiedział Zayn w podniósł się z krzesła. Nie czekając już na żadną reakcję swojego przełożonego, wyszedł z gabinetu i wrócił do pomieszczenia dla nauczycieli. W pokoju znajdowało się o wiele więcej osób niż poprzednim razem. Przywitał się z każdym po kolei, ale nawet nie przyłożył uwagi do żadnego nowo poznanego imienia. Spojrzał na zegarek. Miał jeszcze dobre dwadzieścia minut do pierwszego spotkania z pacjentami. Usiadł więc na jednym z krzeseł i położył na stole otrzymane od szefa teczki. Na każdej napisane były drukowanymi literami imię i nazwisko. 
Jego uwagę przykuła jedna z nowszych teczek. Na jej okładce widniał tylko czarny napis – Holly Dawson. Zamarł lekko na to co przeczytał i doszło do niego, że Styles nie da mu spokoju, gdy się dowie, że będzie miał tę dziewczynę w swojej grupie.
- Przepraszam.. – usłyszał głos jakiejś dziewczyny i spojrzał w jej kierunku. Brunetka uśmiechnęła się do niego lekko. Nie mógł za nic przypomnieć sobie jej imienia. ‘Jak i nikogo innego w tym pomieszczeniu’ – Sorki, że przeszkadzam, ale zauważyłam, że masz teczkę Holly.
- Tak. Będę miał ją w grupie – odparł spokojnie, ale tak naprawdę ciekawiło go zainteresowanie dziewczyny.
- To się świetnie składa – dziewczyna odsunęła jedno z krzeseł od stolika i przysiadła obok Malika. Chłopak wpatrywał się w nią z zainteresowaniem – Oprowadzałam ją chwile temu po ośrodku. Nie miałbyś nic przeciwko jak odebrałabym ją z zajęć?
- Nie ma problemu, a czemu to takie ważne?
- Zrozumiesz, gdy ją zobaczysz – powiedziała brunetka, a chłopakowi przypomniały się podobne słowa Stylesa na temat dziewczyny – Kogo jeszcze masz? – spojrzała na jego teczki i chłopak nie mógł powstrzymać uśmiechu. Spodobała mu się ta jej ciekawość.
- Nie powinnaś zająć się swoją grupą? – spytał.
- Co? – zdziwiła się – Ja nie mam grupy. Jestem tutaj pielęgniarką – powiedziała, zaskakując tym Zayna – Czemu to wszystkich tak dziwi? – zaczęła się śmiać, gdy zobaczyła reakcję chłopaka.
- Nie ważne, będę się zbierał – wstał i zabrał ze sobą teczki – Do zobaczenia.. – przerwał na chwilę, próbując przypomnieć sobie imię dziewczyny - Wybacz nie mam pamięci do imion.
- Natalie – brunetka uśmiechnęła się, a on odwzajemnił gest i wyszedł z pokoju.

         Kiedy  stanął przed drzwiami z numerem piętnaście, zawahał się przed wejściem. Niby nie zależało mu na zrobieniu jakiegoś dobrego wrażenia, ale chciał żeby go chociaż zaakceptowali. Chociaż minimalnie. Wziął głęboki oddech i nacisnął metalową klamkę. Otworzył drzwi i wkroczył do środka. Od progu poczuł na sobie spojrzenia i próbował wyglądać na pewnego siebie. Spojrzał na swoich uczniów i odetchnął z ulgą, że założył zwykły T-shirt i czarne rurki. Pięć par oczu skanowało jego ciało od góry do dołu. Jedna rudowłosa dziewczyna siedziała na parapecie, odwrócona w stronę okna. Od razu domyślił się kim ona jest.
Złapał jedno z wolnych krzeseł i postawił je naprzeciwko grupy. Usiadł na nim spokojnie i położył teczki na podłodze obok. Wpatrywał się w swoich towarzyszy tak samo jak oni w niego.
- Dobrze – przerwał panującą między nimi ciszę. Jego głos był lekko zachrypiały, więc odchrząknął lekko – Od razu powiem, że nie mam jakiejś dobrej pamięci do imion, więc musicie być wyrozumiali. Jednak może niech każdy z was po kolei się przedstawi i powie coś osobie. Cokolwiek. Jedno zdanie. Wystarczy nawet słowo. Chyba, że ktoś ma ochotę powiedzieć coś więcej.
- Może niech pan zacznie – zwrócił się do niego dobrze zbudowany brunet o niezwykle ciemnych oczach.
- Okej, tylko nie mówcie do mnie pan. Aż tak stary nie jestem.
- No to jak masz na imię? – spytała szczupła blondynka.
- Zayn. Zayn Malik. Czy wam się to podoba czy nie, będziemy się spotykać codziennie, ale pomyślałem, że moglibyśmy zacząć od jakiś zajęć indywidualnych żebym mógł was lepiej poznać. Moglibyśmy zacząć jutro, a potem znów grupowe i tak na zmianę – zaproponował. Widząc zainteresowanie na ich twarzach kontynuował dalej – Każdy z was mógłby wybrać sobie jakąś godzinę i spotykalibyśmy się w tej sali.
- To ja chcę na przykład o dwunastej – powiedziała blondynka.
- Dobra to zrobimy tak – wygrzebał z teczek jakąś pustą kartkę i odnalazł w kieszeni długopis – Każdy z was po kolei się przedstawia, mówi coś o sobie i podaje godzinę spotkań indywidualnych. Może zaczniemy od ciebie – spojrzał na blondynkę.
- Okej. Nazywam się Julia Frank i chyba zbyt mocno lubię narkotyki – powiedziała dosyć pewnie, a Zayna zaskoczyła lekko jej bezpośredniość – A zajęcia to już wiesz, że mi pasuje dwunasta – kiwnął jej głową na zrozumienie i zapisał jej nazwisko oraz godzinę spotkań. Przeniósł swój wzrok na dziewczynę siedzącą obok Julii.
- Nicole Smith – powiedziała brunetka – A moja cecha… - zastanowiła się chwilę – Nienawidzę mówić o sobie – wybrnęła dziewczyna – Jeśli chodzi o te indywidualne spotkania to mogę przychodzić po Julli. Obojętne mi.
- Dobra zapisuje na trzynastą – jak powiedział tak zrobił. Nie chciał na nich naciskać. Wiedział, że więcej wyciągnie z nich na osobności. Spojrzał więc na kolejną osobę. Był nią dość szczupły chłopak z czarnymi jak smoła włosami. Jak się okazało miał na imię Rob. Zayn zapisywał kolejno każdą następną osobę i starał się zapamiętać poszczególne twarze do zapisanych imion. Następny był dobrze zbudowany brunet. Jak się okazało nazywał się David. Przedostatni przedstawił się Nicolas. Wychudzony chłopak, ubrany cały na czarno. Uwagę Zayna przykuło logo jednego z jego ulubionych zespołów - The Killers, znajdujące się na koszulce Nicolasa. Grafik spotkań zaczynał się od dwunastej z przerwą na obiad i kończył na siedemnastej. Ostatnią osobą była Holly. Dziewczyna nie odwróciła się w ich stronę przez całe spotkanie. Kiedy przyszła jej kolej, wszystkie oczy skierowały się w jej kierunku.
- Holly… - Zayn szepnął niepewnie i zobaczył jak mięśnie dziewczyny spinają się pod wpływem jego głosu. Jednak nadal wpatrywała się w okno – Pasuje ci godzina osiemnasta na spotkania? To tuż przed kolacją.
Dziewczyna kiwnęła tylko głową i spuściła wzrok.
- Macie jeszcze jakieś pytania? Cokolwiek? – Zayn próbował odwrócić uwagę reszty od Holly.
- Może niech Holly coś powie o sobie – Blondynka nie spuszczała wzroku z rudowłosej dziewczyny – Poza tobą tylko ona nic o sobie nie powiedziała – zaczął analizować jej słowa i kiedy chciał coś powiedzieć Dawson go uprzedziła.
- Mówił, że nie ma dobrej pamięci do imion – powiedziała zaskakując innych. Na twarzy Zayna pojawił się zarys uśmiechu. Nie myślał, że słuchała ich rozmowy, a na dodatek zapamiętała taki szczegół.
- Dziękuje Holly, że zapamiętałaś –skierował swoje słowa do dziewczyny, a ona postanowiła się odwrócić. Kiedy jego oczom ukazała się twarz dziewczyny, wszystko poza nią przestało istnieć. Zaczął skanować każdy najmniejszy pieg, który zdobił jej policzki i nos. Rude włosy idealnie podkreślały jej szmaragdowe oczy, a piegi dodawały jej niezwykłego uroku. Zielone tęczówki dziewczyny obserwowały Zayna, a on ją. Oboje mieli wrażenie jakby wszystko wokół nich zniknęło. W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi, a Malik jak na zawołanie wrócił do rzeczywistości. Wstał z krzesła i czuł na swoim ciele jej tęczówki. Wiedział, że go obserwuje. Otworzył drzwi i jego oczom ukazała się Natalie.
- Hej skończyliście? – spytała – Bo zaraz obiad.
- A tak – przeczesał palcami swoje włosy – Poczekaj chwilkę – dodał i odwrócił się w stronę uczniów. Zauważył, że Holly znów spoglądała przez okno – Okej to na dziś koniec. Jeśli macie jakieś pytania czy coś to po prostu znajdźcie mnie i możecie przyjść w każdej chwili. Jutro widzimy się na spotkaniach indywidualnych – zakończył i wszyscy zaczęli kierować się do wyjścia. Holly nadal siedziała na parapecie. Natalie weszła do środka i podeszła do dziewczyny.
- Cześć Holly. Chodź na obiad, bo zajmą nam wszystkie miejsca – powiedziała do niej, a Zayn dostrzegł, że Dawson czuła się o wiele pewniej przy brunetce – Pa Zayn – rzuciła Natalie, wychodząc. Holly szła za nią ze spuszczoną głową, ale Zayn jej nie zatrzymywał. Bał się swoich reakcji. To co widział w jej oczach było.. Sam nie wiedział jak miał to określić. Były niesamowicie hipnotyzujące i bał się jej spojrzenia.
- Do widzenia Holly – powiedział o dziwo spokojnie.
- Do widzenia – usłyszał szept Dawson, gdy wychodziła.
Kiedy drzwi za dziewczynami się zamknęły, Zayn poczuł ogromną potrzebę zapalenia papierosa. Podniósł więc z ziemi pozostawione teczki i wyszedł z pomieszczenia. Po drodze mijał różne osoby, kierujące się do stołówki i doszedł do wniosku, że dostał w miarę spokojną grupę pod swoje skrzydła. Kilka minut później dotarł na zewnątrz ośrodka i przysiadł na jednej z wolnych ławek. Wyjął z kieszeni paczkę fajek i zapalił jednego papierosa. Nikotyna, która rozeszła się po jego organizmie, wpłynęła na niego kojąco. Przymknął swoje powieki i próbował uspokoić swoje nerwy. Nie wiedział czemu miał ciągle w głowie obraz tych niezwykłych, szmaragdowych oczu. Siedząc tak kilka dobrych minut w zamyśleniu, nie zauważył nawet, że z nieba zaczął padać deszcz. Skończył palić i podniósł się z miejsca. Wszedł do środka budynku i przeczesał dłonią zwilgotniałe pasma włosów. Bez zastanowienia ruszył w stronę stołówki. Od wejścia powitał go donośny szmer wielu rozmów i dźwięk sztućców stukających o szklane talerze. Rozejrzał się po pomieszczeniu i skierował do kolejki po jedzenie. Wziął do ręki plastikową tackę i sięgnął po jedno jabłko, butelkę wody mineralnej i waniliowy serek z kawałkami czekolady. Kiedy stwierdził, że nie widzi już nic interesującego, przejechał ponownie wzrokiem po stolikach. Zauważył, że pracownicy nie mieli oddzielnego miejsca w stołówce. Wręcz przeciwnie, jedli razem ze swoimi podopiecznymi. 
Chwilę stał w miejscu i zastanawiał się gdzie ma usiąść. Po krótkim czasie zauważył machającą w jego stronę Natalie. Brunetka siedziała przy jednym z stoliku razem z Jackiem i.. Holly. Przez chwile udawał, że jej nie widzi, ale kiedy dziewczyna zawołała jego imię, wziął głęboki wdech i ruszył w ich stronę.

Liczę na Wasze opinie :) x